Dziewiąty.

17 listopada 2013

Patrzę tutaj wewnątrz-
Skalpelem nacięta skóra.
Na chirurgicznym stole
Wnętrzności.
Jelita wychodzące z podbrzusza
porozwieszane na hakach.
Nie wiem gdzie jestem,
Nie wiem co się dzieje.

Byłam zakochana. W chłopaku, który w realnym świecie
jest dla mnie dopiero co poznanym kolegą z klasy,
nie znam nawet jeszcze jego imienia, bo to początek
studiów.
Ale tam znałam go dobrze i kochałam go całym sercem.
Co innego jednak było mi pisane.
Chciał mieć mnie inny Mężczyzna, który uzurpował
sobie prawo do mojej osoby.
Oni chcieli zrobić mi pranie mózgu. Dlaczego Mama nie
protestowała, tylko była po ich stronie ?
(tylko na początku, z czasem zrozumiała)
Usunęli mi wspomnienia i uczucia związane z Ukochanym,
a tak im się przynajmniej wydawało, bo moja miłość mimo
wszystko była tak samo silna. Nie udało im się. Nie wygasła.
Jednak miałam tą przewagę, że Oni o tym nie wiedzieli.
Założenie było takie, ze stanę się radosną, wesołą marionetką
Mężczyzny który mnie wybrał. Świetnie udawałam. Do tego
stopnia, że potrafiłam łamać prawo grawitacji.
Oni wierzyli, chociaż mama Mężczyzny coś podejrzewała.
To przez telefon. Próbowałam skontaktować się z chłopakiem,
którego kochałam, jednak oni stale mnie obserwowali.
Kartę do telefonu chowałam w kieszeni płaszcza.
A owy Mężczyzna? Cóż. Był przeciętny..

Wiesz, życie pisze różne historie.

5 Odpowiedzi na “Dziewiąty.”

  1. 1 Netusia-ak Pisze :

    Widzę, ze dzisiaj obie piszemy o „życiu wewnętrznym”… ;-)

  2. 2 ~magdalena.w Pisze :

    Taki stan ducha, jest zarazem najbardziej płodnym stanem umysłu,
    ….Smutne….

  3. 3 ~Tata Szymona Pisze :

    Oj, życie pisze najróżniejsze scenariusze. Żaden, nawet najbardziej abstrakcyjny scenariusz filmu nigdy nie będzie tak nieprawdopodobny, jak historie z życia…

  4. 4 ~KochajacaMustangi Pisze :

    „Założenie było takie, ze stanę się radosną, wesołą marionetką (…)”
    Dokładnie, dokładnie.
    Moja Babcia mówi :
    „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to rób plany.”
    Zycie pisze przenajróżniejsze scenariusze, co czasami mnie przeraża, a czasami cieszy.
    Niczego przynajmniej nie możemy przewidzieć ze 100% pewnością.

    Mam takie chwile, kiedy zastanawiam się, po co tak właściowie Bóg stworzył świat.
    Przecież, jeśli jest wszechwiedzący, wie co się wydarzy, to po co się pytam? Nie, żebym nie była z tego szczęśliwa. Kocham żyć, lecz dziwi mnie Jego postawa. Po co mu to było? Chyba, że nasz świat ma być dla Boga swoistym M jak Miłośc…
    Moja Babcia też potrafiła to oglądać po tysiąc razy ;)
    Pozdrawiam, KochajacaMustangi.

  5. 5 Roza Pisze :

    DziękujĘ za komentarz. Mam wrażenie, że znam Cię, może dlatego, że czytając twoje słowa, widzę w nich siebie. Pozdrawiam serdecznie!

Napisz odpowiedź