Dziesiąty. Przeznaczony dla.

23 listopada 2013

Znów widziałam kobietę w kapeluszu.
Nieobecną, jakby nieistniejącą.
Tym razem również się nie odezwała.
Ale stała tam.
Patrzyła na mnie

Inaczej jest, gdy mamy 5:00 rano, na dworze mrok a w autobusie nagle nastaje ciemność. Wszystkie lampy gasną. Weekendowe zjazdy  dają w kość.

Zaistniała sytuacja lekkomówiąc wybiła mnie z mojego codziennego rytmu.
Nigdy nie myślałam o Panu z Biblioteki jako o realnym człowieku istniejącym w moim świecie.
Był tylko Panem, który z pewnym urokiem osobistym szukał dla mnie książek, o które prosiłam.
Zdarzało się to niesamowicie rzadko.
A mimo to ujrzałam go dzisiaj w moim świecie.
Zmienił Pan fryzurę całkiem sympatycznie i z pewnością zauważalnie, co musiało być bodźcem pojawienia się Pana w moim śnie.
Wychodziliśmy razem z biblioteki, chciał mnie Pan prawdopodobnie kawałek odprowadzić.
Na dworze zastała nas szara aura otaczająca wszystko w około. Oba światy, w których żyliśmy, spowijał mrok.
Drzewa szumiąc ostrzegały, by gdzieś się schować. Wiatrem sponiewierała jakaś inwazja. Unoszące się liście dodawały niepokoju.
Spojrzenie mówiło jedno. Zdecydowanie musieliśmy znaleźć bezpieczne schronienie.

I choć to był tylko sen, to ma Pan bardzo ładny głos.